Gdyby SPZOZ w Działdowie był spółką prawa handlowego, zarząd prawdopodobnie mierzyłby się już z wnioskiem o upadłość, a prokuratura analizowałaby księgi pod kątem działania na szkodę wierzycieli. Ale w realiach powiatu działdowskiego obowiązuje inna logika. To logika, w której im głębsza jest zapaść finansowa placówki, tym wyższe stają się apanaże jej dyrektora, a realne problemy przykrywa się „głosami wdzięcznych pacjentów” i kupowanymi certyfikatami.